Bezapelacyjnie najbardziej zasobnym radnym w gminie Jedwabno jest przewodniczący Cezary Lichtensztejn. Wójt natomiast żadnych zasobów nie wykazuje, wychodząc z założenia, że pieniądze są po to, by je wydawać.

Poślizg wójta

Choć oświadczenia majątkowe powinny być już dostępne w internecie od 1 lipca, to te z gminy Jedwabno dopiero 9 lipca ujrzały światło dzienne, gdy o wgląd w dokumenty poprosił "Kurek". Nikt się nimi wcześniej nie interesował. Oświadczenia radnych spoczywały więc spokojnie w... lecznicy weterynaryjnej, czyli pod kluczem w zakładzie przewodniczącego. On przynajmniej przekazał kopie do Urzędu Skarbowego, na co z kolei wójt nie miał czasu.

- Nigdzie w ustawie nie pisze, w jakim terminie powinno być to zrobione - uzasadnia.

Małgorzata Targalska, naczelnik Urzędu Skarbowego w Szczytnie, potwierdza istnienie tej luki w ustawie.

- Faktycznie, nie ma zapisu mówiącego o tym, do kiedy wójtowie i przewodniczący rad winni złożyć w naszym Urzędzie zebrane oświadczenia majątkowe. My natomiast mamy określony termin, w którym winniśmy dokonać analizy tych dokumentów - wyjaśnia "Kurkowi" naczelnik Targalska dodając, że w zakresie zadań kontrolnych Urzędu Skarbowego leży porównanie oświadczeń z zeznaniami podatkowymi i w razie stwierdzenia jakichś różnic czy wątpliwości - zgłoszenie ich do Urzędu Kontroli Skarbowej. Zgłoszenie będzie obejmowało także nazwiska tych radnych, którzy odmówili złożenia oświadczenia. W naszym powiecie dotyczy to tylko Tadeusza Tomaszewskiego, radnego miasta Szczytno.

- Czy i jakie działania podejmie Urząd Kontroli, tego na razie nikt nie wie - dodaje Małgorzata Targalska.

Dobra dieta

Choć diety radnych w Jedwabnie nie są wysokie, to kilku członkom samorządu z pewnością bardzo się przydają. Jako bezrobotni, przynajmniej owe diety mają na utrzymanie. Chociaż... na skrajną biedę raczej nie narzekają. Na przykład bezrobotny Tadeusz Bielski jeździ volkswagenem passatem, na co niejeden pracujący nie bardzo może sobie pozwolić. Również bezrobotny Zdzisław Łachacz natomiast jest w trakcie budowy nowego domu, choć ponad 5-hektarowe gospodarstwo rolne nie przynosi mu żadnego dochodu. buduje nowy dom. Co prawda, jak wykazuje w zeznaniu PIT, w ubiegłym roku nieco zarobił, bo 3321,10 zł, ale jak - tego nie wiadomo. Najlepiej się ma Szczepan Worobiej, który - choć oficjalnie nie pracuje i żadnych dochodów nie osiąga - to na koncie zdołał zgromadzić całe 12 tysięcy złotych. Pozostaje zatem na utrzymaniu małżonki, która, co radny oświadczył, prowadzi szeroko zakrojoną działalność gospodarczą w zakresie handlu i przetwórstwa drewna, uzyskując dochód ponad 93 tysiące złotych.

Pod względem oszczędności radnego Worobieja wyprzedza jedynie przewodniczący rady Cezary Lichtensztejn, który z zasobem na poziomie 170 tysięcy złotych może występować w roli lokalnego krezusa, tym bardziej, że oprócz obfitych kont dysponuje także szerokim wachlarzem wszelakich nieruchomości. Oszczędny człowiek z przewodniczącego, skoro jego ubiegłoroczny dochód wyniósł ledwie 25 tysięcy złotych. Nie on jeden zresztą, bo na przykład radna Teresa Licka, przy dochodzie 14 tysięcy, uskładała ponad 2 tys. zł, a Agata Kowalczyk, zarabiająca 33,5 tys. zł ma na koncie 11 tysięcy.

Z grona czterech radnych - rolników tylko dwóm posiadany areał przynosi dochody. Nie ma ich m.in. Tadeusz Brzozowy, ale - być może - stan ów się zmieni, gdy zaowocuje kredyt (8 tysięcy), zaciągnięty na obrót w gospodarstwie. Z kredytów korzysta także radny Zbigniew Buk. Ma do spłacenia nieco ponad 20 tysięcy, co przy rocznym dochodzie wielkości 53 146 zł nie powinno być trudne.

Urzędnicza rozpiętość

Dobrze się dzieje w gminie Jedwabno dyrektorkom szkół. Wynagrodzenia mają sporo wyższe od tych, jakie otrzymują ich koledzy i koleżanki w innych samorządach. Może dlatego, że szkół w gminie jest aż... dwie. Za kierowanie szkolnym zespołem w Jedwabnie Bożena Harbaszewska "skasowała" w ubiegłym roku blisko 59,5 tysiąca złotych, a jej koleżanka z Nowego Dworu Grażyna Zielińska - prawie 49 tysięcy.

W przypadku tej ostatniej ciekawostką oświadczenia majątkowego jest to, że - jak zeznaje - wynajmowała od gminy budynek mieszkalny od 1966 roku czyli od czasu gdy miała... pięć lat.

Dyrektor Harbaszewska natomiast jest też wśród gminnych urzędników osobą najbardziej oszczędną, wykazuje bowiem zgromadzone zasoby na poziomie 60 tysięcy złotych. Pod tym względem, z uskładanymi 20 tysiącami, ustępują jej szef Gospodarstwa Pomocniczego Jerzy Adamiak i dyrektorka przedszkola Jadwiga Niebrzydowska. Podobnie oszczędzają, bo podobnie zarabiają - po circa 36 tysięcy złotych.

Na "wierchuszce" gminnych władz dochody są prawie równomiernie stopniowane: Jolanta Drężek, sekretarz, zarobiła w ubiegłym roku 50 374 zł, Halina Kiwicka, skarbnik - 60 920,40 zł, a wójt Włodzimierz Budny - 72 263,68 zł. W odróżnieniu od swych najbliższych współpracownic, z których ta pierwsza wykazuje oszczędności na poziomie 3,4 tysiące, a druga - 5 tysięcy, szef gminy nie gromadzi pieniędzy na bankowych kontach i wydaje je na bieżąco, głównie - jak wyznaje - na remont domu.

Halina Bielawska

2003.07.23